Po dłuższej przerwie wracam na blog. Agent Hub rozwijamy wokół realnych wdrożeń AI i automatyzacji procesów, GAPLI przeszło od budowania technologii do skalowania, a spotkania w Warszawie przypomniały mi, że za każdym projektem nadal stoją ludzie, rozmowy i zaufanie.
Trochę mnie tu nie było. Nie dlatego, że zabrakło tematów. Było odwrotnie: dużo działo się w projektach, sporo czasu zajmowały rozmowy z ludźmi, kolejne decyzje i zwykła codzienna praca.
Dziś jestem w Warszawie. Spotykam się z przedsiębiorcami i partnerami, uczestniczyłem też w spotkaniu społeczności 60 Millions. Pomiędzy jedną rozmową a drugą pomyślałem, że to dobry moment, żeby wrócić do pisania i znów dokumentować to, co dzieje się po drodze.
Nie chcę zmieniać tego miejsca w firmową tablicę ogłoszeń. Ten blog zawsze łączył biznes, podróże, ludzi i moje bieżące doświadczenia. Projekty są dziś bardziej dojrzałe, technologia poszła mocno do przodu, ale osobisty punkt widzenia nadal jest tu najważniejszy.
Wracam, ale ten blog zostaje osobisty
Kiedy zaglądam do wcześniejszych wpisów, widzę dużo podróży, wydarzeń i spontanicznych obserwacji. Pisałem z Dubaju, Barcelony, Nowego Jorku, Miami, Singapuru czy Bali. Biznes mieszał się tam z poznawaniem nowych miejsc i ludzi, bo tak wtedy wyglądało moje życie.
Dzisiaj tempo wcale nie jest mniejsze. Zmienił się rodzaj wyzwań.
Wcześniej częściej pisałem o pomysłach i projektach na początku drogi. Teraz więcej czasu spędzam przy architekturze rozwiązań, integracjach i przygotowywaniu technologii do pracy w prawdziwych firmach. Jest mniej opowiadania o tym, co mogłoby powstać. Jest więcej odpowiedzialności za to, co ma działać tu i teraz.
O tej zmianie chcę pisać.
AI ma działać w firmie, a nie tylko dobrze wyglądać na prezentacji
Sztuczna inteligencja jest dziś wszędzie. Łatwo przygotować efektowną prezentację, uruchomić prostego chatbota albo pokazać krótkie demo. Znacznie trudniej zbudować rozwiązanie, które pasuje do sposobu działania firmy, łączy się z jej systemami i przynosi wynik, który można ocenić.
W Agent Hub zajmujemy się właśnie takimi wdrożeniami.
Zaczynamy od procesu, nie od narzędzia. Sprawdzamy, gdzie firma traci czas, gdzie ludzie ręcznie przenoszą dane, na co czekają decyzje i dlaczego informacje są rozproszone pomiędzy różnymi systemami. Dopiero wtedy wiadomo, czy potrzebna jest automatyzacja jednego etapu, integracja kilku narzędzi czy agent AI wykonujący konkretne zadania.

Agent może pracować na firmowych danych, porządkować informacje i przekazywać człowiekowi te momenty, w których potrzebna jest decyzja. Nie chodzi o zastępowanie ludzi dla samego efektu. Chodzi o zdjęcie z nich powtarzalnej pracy i usprawnienie procesu, który wcześniej zabierał za dużo czasu.
Technologia ma rozwiązywać rzeczywisty problem biznesowy.
Ta zasada jest taka sama w rozwijającej się firmie i w dużej organizacji. W większej skali pojawia się więcej systemów, procedur i odpowiedzialności, ale kolejność się nie zmienia: najpierw trzeba zrozumieć proces, a dopiero później wybrać technologię.
GAPLI wyszło z etapu koncepcji
GAPLI jest dziś w zupełnie innym miejscu niż wtedy, gdy wcześniej opisywałem swoje projekty.
Technologia już działa. Powstała platforma, integracje i zaplecze potrzebne do obsługi e-commerce. System obsługuje realne oferty i zamówienia, współpracuje z operatorami, a sprzedaż odbywa się na kilku europejskich rynkach. Nie podaję tu liczb ani nie próbuję budować wrażenia większej skali, niż mamy w rzeczywistości. Chodzi o prosty fakt: to nie jest już koncepcja ani prezentacja produktu.

Przechodzimy teraz od budowania technologii do jej skalowania. Dla mnie nie oznacza to głośnych deklaracji. Oznacza przygotowanie procesów, integracji i współpracy z partnerami tak, żeby projekt mógł rozwijać się stabilnie na kolejnych rynkach.
Od strony klienta widać sklep i produkty. Pod spodem pracują katalogi, stany magazynowe, ceny, zamówienia, płatności, logistyka, marketplace’y i połączenia z zewnętrznymi systemami. Każdy z tych elementów musi wytrzymać codzienną pracę, nie tylko pojedynczy pokaz.
Fundament technologiczny jest gotowy. Teraz sprawdzamy, jak rozwijać go szerzej bez tracenia kontroli nad jakością.
Warszawa i rozmowy, których nie zastąpi technologia
Warszawa dobrze pasuje do tego momentu. W ciągu kilku dni można tu odbyć więcej konkretnych rozmów niż czasem przez kilka tygodni korespondencji.
Spotkanie społeczności 60 Millions było okazją, żeby poznać przedsiębiorców, posłuchać innych punktów widzenia i porozmawiać o tym, co naprawdę dzieje się w firmach. Nie każdy kontakt musi od razu zamienić się w projekt. Czasem najwięcej daje jedna uwaga, inne spojrzenie na problem albo rozmowa, do której wraca się po kilku miesiącach.

Technologia może przyspieszyć wiele rzeczy, ale zaufania nadal nie buduje się jednym kliknięciem. W biznesie ma znaczenie, z kim rozmawiamy, jak słuchamy i czy potrafimy zrobić coś, co ma sens dla obu stron.
Moje projekty rozwijają się właśnie w tym miejscu: pomiędzy technologią a relacjami. Jedno bez drugiego rzadko daje trwały efekt.
Miami i szersza perspektywa
Kilka lat temu opisywałem na blogu podróż po Stanach Zjednoczonych i pobyt w Miami. Wtedy patrzyłem na Amerykę przede wszystkim przez doświadczenie podróży: skalę miast, energię, sposób budowania marek i podejście do możliwości.
Z czasem te obserwacje wróciły w innym kontekście. Kiedy buduje się technologię z myślą o rozwoju poza jednym rynkiem, trzeba wcześniej zadać sobie kilka pytań. Czy rozwiązanie będzie zrozumiałe dla partnera z innego kraju? Czy proces da się powtarzać? Czy integracje wytrzymają większy ruch? Czy każdy kolejny krok nie będzie dokładał chaosu?
Myślenie globalne zaczyna się od zbudowania czegoś, co działa lokalnie, daje wartość i można to odpowiedzialnie przenieść dalej.
Miami i pozostałe podróże nauczyły mnie również, że nie wszystko da się zrozumieć z raportu, prezentacji czy rozmowy online. Czasem trzeba zobaczyć inny rynek z bliska, poznać ludzi i przyjrzeć się temu, jak działają na co dzień.
Dlatego podróże nadal będą częścią tego bloga. Nie jako lista zaliczonych miejsc, ale jako tło dla ludzi, biznesu i decyzji.
Co dalej na blogu?
Chcę znów pisać, ale nie zamierzam zamykać się w jednej kategorii.
Będą tu obserwacje z wdrożeń AI i automatyzacji. Będę pokazywał, jak rozwija się Agent Hub i jakie pytania pojawiają się podczas pracy z firmami. Będę wracał do GAPLI, już nie jako pomysłu na etapie budowania fundamentów, lecz jako technologii przygotowywanej do dalszego skalowania.
Będą też ludzie, wydarzenia, networking i podróże. Miejsca, w których jestem, często wpływają na rozmowy, pomysły i kolejne decyzje. Nie widzę powodu, żeby oddzielać je od biznesu.
Ten blog pozostaje osobisty. Nie chcę tworzyć kroniki sukcesów ani przepisywać firmowych komunikatów. Wolę zapisywać to, czego uczę się po drodze, co zmienia moje spojrzenie i co zaczynam rozumieć dopiero po czasie.
Sporo się wydarzyło. Projekty dojrzały, technologia jest na innym poziomie, a przede mną kolejne rozmowy i miejsca. Warszawa jest dobrym punktem, żeby znów zacząć o tym pisać.
Zobacz również
„Niezależność, wolność i szczęście” — podróże i własna perspektywa





